Wywiady z emigrantami: Kaja Kurczewska

 

1. Od jakiego czasu jesteś w Szwajcarii? W jakim regionie mieszkasz?


–   Mieszkam w Szwajcarii od października 2013, w Winterthur, małym mieście w kantonie Zurych.

2. Czy decyzja o emigracji była dla Ciebie trudna? Ktoś pomógł Ci ją podjąć?


–   Decyzję o emigracji podjęliśmy wspólnie z moim obecnym partnerem w połowie 2013 roku, kiedy otrzymał propozycję pracy w Szwajcarii. Nie było łatwo. Nigdy wcześniej nie wyjeżdżałam z kraju na dłużej niż kilka dni, nie mówiąc już o wyjeździe na stałe, choć nie ukrywam że od jakiegoś czasu ta możliwość chodziła mi po głowie – mój partner jest Irlandczykiem, i przez chwilę wydawało się że celem przeprowadzki będzie właśnie Zielona Wyspa. Kiedy zaproponował mi wspólny wyjazd do Zurychu, część mnie się bardzo ucieszyła – nowy kraj, nowa przygoda, nowe możliwości, nowe życie z ukochanym człowiekiem – a część przeraziła się ogromnie – nowy kraj, inne obyczaje, język którego nie używałam od lat, brak widoków na zatrudnienie… 

3. Jak zareagowali bliscy na decyzję o wyjeździe? Tęsknisz za tymi, którzy zostali w kraju?


–   Moja mama wspierała moją decyzję już od momentu, gdy przez chwilę celem wyjazdu miała być Irlandia – pewnie z powodu bezpośrednich połączeń lotniczych z Poznania do Dublina. Kiedy okazało się że wyjeżdżamy do Szwajcarii, i że wyjazd zbliża się dużymi krokami, zaczęły się wątpliwości – jak to będzie, czy sobie poradzisz, będziemy się martwić, a co jak się nie uda? Koniec końców jednak, po łzawym (głównie z mojej strony) pożegnaniu, zapakowaliśmy nasz cały dobytek w 4 walizki i autobusem odjechaliśmy w stronę zachodzącego nad Alpami słońca. Czy tęsknię? Za moją rodzinką i przyjaciółmi – jak najbardziej. Brakuje mi wpadania do mamy “na słodkie” czy do babci na obiad i ploteczki; brakuje mi trójki moich kociaków które mieszkają teraz z moją mamą i siostrą; brakuje mi mojej ukochanej siostry, z którą relacja tylko się wzmocniła przez mój wyjazd; brakuje mi moich wspaniałych przyjaciół i tego, że omijają mnie ważne wydarzenia z ich życia. Nie brakuje mi Polski jako takiej – w Szwajcarii żyje się godniej, lepiej, spokojniej i – nie bójmy się tego powiedzieć – dostatniej.

4. Jakie było Twoje pierwsze wrażenie po przybyciu do Szwajcarii? Coś Cię zaskoczyło? 


–   Moje pierwsze wrażenie po przyjeździe do Szwajcarii było takie, że mieli tutaj do diaska mówić po niemiecku, a ja ni dudu nie kumam co do mnie mówi pani w sklepie. Okazało się, iż szwajcarskie dialekty różnią się nie tylko od języka niemieckiego, ale także między sobą w zależności od regionu. Przestawienie się na zrozumienie tego zurychskiego zajęło mi kilka miesięcy i -ostatecznie – poszłam na kurs. Co także rzuciło mi się w oczy to sposób bycia Szwajcarów, z którymi się zetknęłam. Są grzeczni, czasem wręcz uprzedzająco, ale dość chłodni i mało otwarci na obcych. Widać po nich to, o czym wspomniałam wcześniej – tutaj żyje się dostatnio, a więc mniej stresująco i spokojniej, co również ma wpływ na charakter i sposób bycia ludzi. To, co mnie także zaskoczyło, nie jest niczym w sobie zaskakującym, i zauważa to natychmiast każdy kto do Szwajcarii przyjeżdża choćby na weekend – ceny! Przed długi czas robiłam mentalne przeliczanie cen dosłownie wszystkiego, co kończyło się robieniem “wielkich oczu” i mamrotaniem pod nosem w Lidlu “czypińdziesiątzajogurtchybaichpogięło”. Teraz już się przyzwyczaiłam – ceny tutaj są odzwierciedleniem zarobków i niczym dziwnym dla mieszkających tutaj ludzi. Zdziwieniem też jest fakt iż Milka nie jest szwajcarska, i nie wszystkie krowy są tutaj fioletowe – wręcz, że nie są wcale fioletowe, a beżowe. :) 

5. Jak poradziłeś/aś sobie z barierą językową?


–   O barierze językowej wspomniałam już powyżej – Szwajcaria jest krajem wielu narodowości, i wielu języków. Trzeba się liczyć z tym, iż sam angielski tutaj wystarczy tylko jeśli odwiedzamy Szwajcarię turystycznie. Jeśli chce się tutaj mieszkać, a co ważniejsze – pracować, trzeba w stopniu co najmniej komunikatywnym opanować język urzędowy kantonu, w którym mieszkamy. W moim przypadku jest to język niemiecki, który znałam przyjechawszy tutaj półtora roku temu. Pamiętać należy także iż każdy z niemieckojęzycznych kantonów posługuje się własnym dialektem, który – jak już wcześniej mówiłam – stanowił dla mnie prawdziwą barierę. Szwajcarzy znają tzw. Hochdeutsch, czyli literacki język niemiecki, gdyż uczą się go w szkole jak każdego innego języka obcego; posługują się nim mniej lub bardziej chętnie, i mniej lub bardziej umiejętnie. Trzeba być przygotowanym (a ja nie byłam) na to, iż na pytania zadawane po niemiecku odpowiedź zostanie nam udzielona w dialekcie. Szwajcarzy nie przepadają za językiem niemieckim, i używają go wyłącznie z konieczności – co także tworzy swego rodzaju barierę językową między “tubylcami” a “cudzoziemcami”, która jest wbrew pozorom dość trudna, by nie powiedzieć niemożliwa, do przejścia. 
 
6. Spełniasz się zawodowo? Miałeś/aś trudności ze znalezieniem pracy?


–   Ze znalezieniem pracy w Szwajcarii jest trochę jak z wygraną na loterii – albo ma się szczęście, albo jest się wytrwałym. Ja zaliczam się niestety do tej drugiej kategorii, i póki co (nie licząc ok. 3-miesięcznego stażu na uniwersytecie jako pomoc biurowa) nie udało mi się znaleźć stałego zatrudnienia. Liczy się tutaj wszystko – kwalifikacje (najlepiej szwajcarskie), doświadczenie (najlepiej na szwajcarskim rynku pracy) oraz rekomendacje (najlepiej od szwajcarskiego pracodawcy). Jak widać zatem, tworzy to pewien rodzaj diabelskiego koła – bez rekomendacji nie ma pracy, a bez pracy nie ma rekomendacji. Jeśli ma się wykształcenie i doświadczenie w sektorze IT, medycznym, finansowym lub farmakologicznym, ze znalezieniem pracy w Szwajcarii problemu nie ma. Jeśli natomiast ktoś (jak ja) nie zalicza się do żadnych z powyższych profesji, i jest – dajmy na to – filologiem angielskim, znalezienie pracy w zawodzie graniczy z cudem, a znalezienie pracy w innej branży… Cóż. Trzeba się przekwalifikować, najlepiej studiując na którejś z tutejszych uczelni, bo tytuł magistra choćby UJ albo UAM na niewiele nam się tutaj przyda. Szwajcarzy wierzą w szwajcarskie kwalifikacje – i trudno im się dziwić, skoro żyje i pracuje się tutaj na tak wysokim poziomie. 
 
 
7. W jaki sposób nawiązywałeś/aś nowe znajomości na obczyźnie?

 
–   W nawiązywaniu nowych znajomości pomogły mi dwa kanały – pierwszy to oczywiście kontakt ze współpracownikami mojego partnera, który ma szczęście pracować na międzynarodowym wydziale uniwersytetu, gdzie językiem stosowanym jest angielski, a więc nietrudno o nowe znajomości. Drugim kanałem dzięki któremu udało mi się poznać nowych ludzi są media społecznościowe, a w szczególności Facebook, na którym znalazłam fora gromadzące Polaków w Szwajcarii, oraz tzw. grupy ekspatriacyjne, łączące osoby z całego świata zamieszkujące w Zurychu i okolicach. W nawiązaniu pierwszej znajomości w Szwajcarii, jeszcze na kilka miesięcy przed faktycznym przyjazdem, pomogło mi także englishforum.ch, na którym poznałam polską rodzinę mieszkającą w tym samym mieście do którego się przeprowadzaliśmy. Okazało się że nie dość, iż jesteśmy z tego samego miasta (Poznań), to w sumie chodziliśmy do tego samego liceum. Ta znajomość ułatwiła nam wiele rzeczy, dostarczyła mnóstwa użytecznej wiedzy na temat spraw urzędowych i praktycznych związanych z życiem w Szwajcarii, oraz po dziś dzień jest jedną z najmilszych jakie tutaj nawiązaliśmy. Agnieszka, Jacek – dziękujemy Wam z całego serca. I chociaż byłam pewna, iż nie uda mi się nawiązać tutaj bliższych znajomości, to dzięki forum facebookowym poznałam m. in. fantastyczne blogujące Polki w Szwajcarii, Anię i Agnieszkę, z którymi prócz wspaniałej znajomości łączy mnie także miłość do podróży i kultury. 
 
8. Jak traktują Cię sąsiedzi/współpracownicy? Są nastawieni przyjaźnie czy mają uprzedzenia?
– Osobiście nie spotkałam się z przejawami ksenofobii ze strony sąsiadów czy współpracowników. Nikt nie nawymyślał mi od darmozjadów emigrantów. Powiem jednak, iż używanie innego języka w rozmowie przez telefon czy jadąc pociągiem z koleżanką Polką nadal spotyka się ze spojrzeniami ze strony współpasażerów czy przechodniów. Czasem są to spojrzenia zaciekawione, czasem wrogie. Oczywiście, przejawem nieoficjalnej ksenofobii jest fakt, iż zatrudnienie osoby innej narodowości niż szwajcarska wiąże się dla samego pracodawcy z dość sporą ilością dodatkowej papierkowej roboty i biurokracji, łącznie z napisaniem pisma do władz kantonalnych z uzasadnieniem zatrudnienia osoby innej narodowości i udowodnienia, iż na dane stanowisko nie znalazł się żaden Szwajcar. Samo to powoduje, iż obcokrajowcy spoza wspomnianych przeze mnie branż zatrudniani są rzadziej i mniej chętnie. Tak jak pisałam powyżej – Szwajcarzy są grzeczni i uprzejmi, ale stosunek do imigrantów mają chłodny i zdystansowany. 
 
 
9. Planujesz osiedlić się w Szwajcarii na stałe?


–   Czy planuję osiedlić się w Szwajcarii na stałe? Cóż, jest to uzależnione od kilku czynników. Najważniejszym z nich jest znalezienie stałego zatrudnienia. Mój partner jest zatrudniony na stałe, otrzymał także pozwolenie na pracę/pobyt typu B na 5 lat, i z przedłużeniem go nie będzie miał najmniejszego problemu. Ja póki co, bez stałego zatrudnienia, w najlepszym razie mogę liczyć na roczne pozwolenie typu L, w najgorszym – na trzy miesiące. Trzeba wiedzieć iż sam rodzaj posiadanego pozwolenia w dużym stopniu determinuje rodzaj pracy o jaki można się ubiegać – od uzyskania pracy i pozwolenia długoterminowego uzależniam zatem moją decyzję o pozostaniu w Szwajcarii. Gdyby nie ten czynnik, nie ma powodu dla którego miałabym nie chcieć tutaj zostać. Szwajcaria jest piękna, niewielka i centralnie położona, malownicza i oferująca bardzo dobre warunki życia i pracy. Myślę iż trudno byłoby znaleźć lepsze miejsce zamieszkania. 
 
 
 
 
10. Jeśli masz ochotę dodać coś od siebie, a nie było możliwości wplecenia tego w odpowiedzi na powyższe pytania to teraz jest na to miejsce i czas!



–   Nigdy nie myślałam iż moje życie zwiąże się ze Szwajcarią, i jeszcze kilka lat temu poważnie myślałam o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, jako że miałam tam do niedawna rodzinę. Teraz rodzina wróciła do Polski, i okazuje się iż trudno o spokojniejszy, ładniejszy, dostatniejszy i czystszy kraj niż Szwajcaria, kiedy szuka się swojego małego miejsca na ziemi. Myślę iż gdyby nie mój partner, nadal mieszkałabym w Polsce i rozwijała swój własny, całkiem nieźle ówcześnie prosperujący biznes. Szwajcaria to dla mnie póki co terra incognita, którą poznaję codziennie, i zawsze odnajduję tutaj coś, co mnie uszczęśliwia, zachwyca i po ludzku zadziwia. 
 
Kaja Kurczewska, anglistka, tłumaczka jęz. angielskiego, l. 34, pochodzi z Poznania, obecnie mieszkająca w Winterthur, kanton Zurych.
(Visited 280 times, 1 visits today)

7 Comments

  1. Bardzo ciekawy wywiad. Czekam na kolejne :)
    Myślę, że ten cykl pomoże nie jednemu Polakowi myślącemu o przeprowadzce do Szwajcarii.

  2. Via Szwajcaria napisał(a):

    Mnie też się bardzo podoba ten cały pomysł z wywiadami, gratuluję Aniu! I pozdrawiam Kaję, powodzenia w szukaniu pracy!

  3. Kaja Aniella napisał(a):

    Dziękuję serdecznie za miłe słowo – oby się spełniły dobre życzenia. :-)

  4. Aniu, super pomysł z tymi wywiadami. Rozmowę z Kają przeczytałam z dużym zainteresowaniem. I bardzo się cieszę, że ludzie w końcu mówią całą prawdę – o tym, że szanse na pracę na emigracji, nawet w tak zamożnym i rozwiniętym kraju jak Szwajcaria, jest jak z wiara w fioletowe krowy. To dość typowa sytuacja.
    Ludzie przeprowadzają się z powodu pracy, na jej podstawie podejmujemy decyzje, ale jest jeszcze partner, który towarzyszy lecz marzy by też pracować – na stałe. Doskonale Kaje rozumiem, mam podobne doświadczenia i życzę jej znalezienia dobrej pracy. Cieszy mnie każda wiadomość o tym jak komuś innemu to się udaje. Nawet mam w sobie misję aby uświadamiać ludziom, że stała praca jest wartością ale jej brak o niczym nie świadczy – nadal jeśtesmy wspaniałymi i wartościowymi ludźmi. Spędzamy czas z rodziną, rozwijamy swoje hobby, zwiedzamy nowe miejsce, uczymy się języka i poznajemy nowych ludzi.
    Poza tym Szwajcaria jest jednym z pierwszych krajów rozważających wprowadzenie bezwarunkowego dochodu grwarantowanego – aby każdy czlowiek był naprawdę wolny i sam mógł decydować o swoim życiu, w obliczu tego że na świecie z powodów strukturalnych pracy dla wszystkich będzie coraz mniej.
    Pozdrawiam serdecznie :)

  5. Kaja Aniella napisał(a):

    Serdeczne dzięki za dobre słowo – zgadzam się w całej rozciągłości. Choć miewa się tutaj chwile zwątpienia i frustracji, zawsze pozostaje nam wsparcie partnera i rozwijanie swoich hobby. Ja nauczyłam się tu wreszcie gotować polskie (i nie tylko!) potrawy, i okazało się iż umiem także piec, nawet całkiem nieźle. Emigracja pokazuje nam nie tylko, jacy możemy być, ale przede wszystkim pozwala nam odkryć jacy naprawdę jesteśmy i jakie ukryte dotąd talenty i umiejętności w nas drzemią – czego i sobie, i szanownym przedmówczyniom, serdecznie życzę. :-) Pozdrawiam ciepło (gorąco!) z kantonu Zurych. :-)

  6. A ja się podepnę z podziękowaniem za miłe słowo odnośnie cyklu :)

  7. Pati napisał(a):

    Hej.
    Jezeli twoj chlopak pracuje i poreczy pisemnie ze jestes na jego utrzymaniu mozesz starac sie w urzedzie migracyjnym o pozwolenie na pobyt w szwajcari nawet na 5 lat. Majac pozwolenie B latwiej bedzie znalesc Ci prace. Dotyczy to osob z EU. Nie karzdy o tym wie !!! Moja kolezanka tez tak miala. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.