Wywiady z emigrantami: Agata

1. Od jakiego czasu jesteś w Szwajcarii? W jakim regionie mieszkasz?
–   W Szwajcarii jestem stosunkowo niedługo w porównaniu do niektórych weteranów, których tutaj spotykam ;-) W sumie jestem nieco ponad rok, i to na innych zasadach, niż większość emigrantów, bo przyjechałam tutaj jako studentka, a nie jako pełnoprawna emigrantka (posiadam zatem automatycznie przedłużany permis B, ale studencki i na okres jednego roku). Niemniej czuję się już częścią polskiej emigracji, choć wiadomo, że podejmując studia, człowiek czuje się troszkę mniej wyobcowany, niż przeciętny Kowalski, który przyjeżdża tu jedynie do pracy. Poznaję wielu ludzi, szczególnie studentów zza granicy, a wszyscy siedzimy w jednym temacie, więc dużo łatwiej o nowe przyjaźnie i brak tęsknoty za ojczystym krajem. Obecnie zamieszkuję górski kanton Valais, a konkretniej jego stolicę – małe miasteczko o nazwie Sion.


2. Czy decyzja o emigracji była dla Ciebie trudna? Ktoś pomógł Ci ją podjąć?
–   Decyzja o emigracji nie była trudna, bo już dawno planowałam wyjazd z kraju. Niestety w moim zawodzie, a konkretniej mówiąc w zawodzie skrzypka, ciężko o pracę w Polsce i godne wynagrodzenie. Sektor kulturalny w Polsce jest coraz lepiej dofinansowywany, powstają nowe obiekty, ale wciąż podejście do kultury i muzyki poważnej jest bardzo ubogie w stosunku do krajów zachodnich. Wyjazd za granicę to była dla mnie ogromna szansa rozwoju i spróbowania sił w zupełnie innym środowisku. Jestem szczęśliwa, że trafiłam akurat na Szwajcarię, gdzie na kulturę przeznacza się ogromne pieniądze, organizowane są tutaj największe festiwale na świecie i mam szansę współpracować z muzykami o międzynarodowej sławie. 


3. Jak zareagowali bliscy na decyzję o wyjeździe? Tęsknisz za tymi, którzy zostali w kraju?
–   Mama się trochę przestraszyła. Zresztą nie tylko ona. Podstawowe pytanie: „Jak sobie poradzisz finansowo? Przecież to taki drogi kraj!”. A mimo, że jestem studentem i nie pracuję za dużo, bo nie mam czasu… udało mi się w tym roku odłożyć w Szwajcarii dużo większe pieniądze, niż kiedykolwiek w Polsce. Żyję skromnie, ale na wszystko mi starcza. To naprawdę niesamowite! Czy tęsknię? Okropnie! Szczególnie, że zostawiłam w Polsce drugą połówkę, a pewnie nie muszę niektórym opowiadać, jak ciężkie bywają związki na taką odległość ;-) Ale wszystko jest możliwe, trzeba tylko nauczyć się radzić sobie z tęsknotą i być cierpliwym. A kiedy brakuje mi polskich miejsc, jedzenia, atmosfery, staram się po prostu rozejrzeć dookoła i docenić, to co mają Szwajcarzy. Też mają pyszne rzeczy do jedzenia, fajne imprezy i przepiękne miejsca – trzeba tylko zaakceptować, że jest INACZEJ! 


4. Jakie było Twoje pierwsze wrażenie po przybyciu do Szwajcarii? Coś Cię zaskoczyło?
–   Zaskoczyło mnie, że jest tak pięknie… Szczególną uwagę przykułam do szwajcarskich wiosek alpejskich i krajobrazu wiejskiego. Jest zachowany w niepowtarzalnym stylu i chyba ta harmonia – w połączeniu z górami – sprawiła, że zaczęło mnie ciągnąć do tego kraju. Szwajcaria to także serce przepięknych Alp, a dla mnie oznacza to ciągłe szaleństwo i rozwijanie swoich pasji – wspinaczka, narty, bieganie… Zdecydowanie Szwajcaria kultywuje aktywny i sportowy styl życia, więc nie jest to kraj dla leniwych ludzi! ;-)



 

5. Jak poradziłeś/aś sobie z barierą językową?
–   Cóż, na pewno nie planowałam wylądować w miejscu, gdzie mówi się po francusku… (całe życie poświęciłam nauce niemieckiego). A jednak! Życie bywa złośliwe ;-) A co do nowego języka, to po prostu wzięłam się ostro do pracy! We francuskim nie jest aż tak trudno się zakochać ;-) Szybko znalazłam darmowy kurs dla imigrantów, który organizuje większość kantonów dla nowo-przybyłych, później poszłam o krok wyżej – samodzielna nauka, obecnie kurs indywidualny na Skype (serdecznie pozdrawiam moją nauczycielkę i dziękuję za cierpliwość!). Wiele pomogły mi blogi innych ludzi, którzy wyemigrowali do Szwajcarii. Znalazłam tam wiele przydatnych informacji, a czasem można było otrzeć łzę po małej porażce, bo okazuje się, że ktoś przed tobą miewał podobne zmagania… Dlatego też uważam, że pisanie blogów jest naprawdę fantastyczne i tylko jeśli ktoś ma się czym podzielić, powinien to robić! Internet pełny jest dzisiaj informacji, być może wiele się powtarza, ale jeśli tylko ktoś zdobędzie stałe grono czytelników, a taki blog staje się przyjazny czytelnikowi – dlaczegóż by nie! 
 

6. W jaki sposób nawiązywałeś/aś nowe znajomości na obczyźnie?
–   Tak jak już wspomniałam wyżej – znajomości zawieram bardzo łatwo, bo dużo podróżuję i poznaję masę nowych ludzi dzięki studiom w Szwajcarii i mojej profesji, którą jest muzyka ;-) W poznaniu Polonii szwajcarskiej ogromnie pomogła mi Polska Misja Katolicka, a więc zwyczajniej na świecie: brakowało mi mszy po polsku, więc odnalazłam w internecie polskie msze w mojej okolicy. Poznałam tam fantastycznych Polaków, którzy przede wszystkim ogromnie mnie wspierają i pomagają mi, kiedy doskwiera samotność i brak rodziny na miejscu. Mam nawet taką swoją polską rodzinę, która mnie „zaadoptowała” i którą serdecznie pozdrawiam, jeśli przypadkiem to czyta!

7. Jak traktują Cię sąsiedzi/współpracownicy? Są nastawieni przyjaźnie czy mają uprzedzenia?
–     Współpracownicy traktują mnie normalnie, bo mój zawód z reguły jest bardzo międzynarodowy. Co do sąsiadów – na szczęście nigdy nie miałam większych problemów. Spotkałam się natomiast z lekkim rasizmem związanym z moim pochodzeniem. Szczególnie ostatnio wydarzyło się coś bardzo przykrego – kobieta, którą mijałam na szlaku górskim, dość znacznie mnie potrąciła i wypowiedziała kilka niemiłych słów pod moim adresem. Szczęście-nieszczęście, mój towarzysz był Szwajcarem i z przykrością przetłumaczył, że kobieta dała mi „z łokcia” tylko i wyłącznie dlatego, że usłyszała mnie mówiącą po polsku, a więc niezrozumiale dla niej. Z drugiej strony rozumiem obawy Szwajcarów ubolewających nad tą falą emigracyjną i staram się podejść do całej sprawy z szacunkiem. Z kolei z innej strony byłam ostatnio na konferencji Szwajcarów z części włoskiej i padły tam bardzo miłe słowa, że tak naprawdę to Szwajcaria powinna się cieszyć, bo teraz to nie tylko „tania siła robocza” emigruje, ale przede wszystkim specjaliści, nieraz o wiele lepiej wykwalifikowani od samych Szwajcarów. Bardzo fajnie było usłyszeć również takie pozytywne słowa.
 

8. Planujesz osiedlić się w Szwajcarii na stałe?
–   Przyznam się bez bicia, że bardzo chciałabym tu zostać i całkowicie odpowiada mi życie w Szwajcarii – szczególnie pod kątem zawodowym i górskim! W końcu mój blog to jedynie góry, góry i czasem jezioro. Pomimo chronicznego braku czasu, staram się być aktywnym człowiekiem, a Szwajcaria daje nieskończone możliwości w tej dziedzinie. Jestem absolutnie zakochana w tym spokojnym życiu, gdzie niedziela oznacza odpoczynek w postaci wędrówki po alpejskich szlakach. Ten kraj zachwyca również tym, że tak szybko można się znaleźć w przepięknych miejscach. Znudzony niemieckim? Przejedź 3h i znajdź się we włoskim miasteczku. Za dużo wiejskiej sielanki? Jedź 2h do dynamicznej Genewy i zasmakuj światowego życia. Wcześniej pisałam o harmonii, teraz wyszła mi różnorodność… Jak oni tworzą tę niesamowitą symbiozę? ;-)

 
9. Jeśli masz ochotę dodać coś od siebie, a nie było możliwości wplecenia tego w odpowiedzi na powyższe pytania to teraz jest na to miejsce i czas! 
Cóż mogę dodać… Zapraszam jedynie na odwiedziny mojego bloga Via Szwajcaria. Mam nadzieję, że każdy kto mieszka w Szwajcarii lub planuje odwiedzić ten kraj znajdzie tam coś dla siebie ;-) Zdaję sobie sprawę, że wielu ludzi zapewne posiada dużo większą wiedzę ode mnie o górskich zakątkach Szwajcarii (bo żaden tam ze mnie alpejski specjalista), ale spotykam się z bardzo pozytywnym odzewem od ludzi, których moje małe ekspedycje inspirują do tego samego. Cieszę się, że i ja mam się czym podzielić z czytelnikami! Chciałabym również podziękować innym blogerkom, które tworzą ten mały zagraniczny światek, opisywany polskimi słowami!

Agata
Autorka bloga Via Szwajcaria 
(Visited 90 times, 1 visits today)

2 Comments

  1. Via Szwajcaria napisał(a):

    Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w tym cyklu i podzielić się "sobą" ;) gratuluję pomysłu, Aniu!

  2. Agata, a ja bardzo dziękuję, że znalazłaś chwilę na napisanie szczerych odpowiedzi :) Pozdrawiam ciepło i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda Nam się coś wspólnie zrobić :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.