Wywiad na portalu Podróżomaniak.pl

Serdecznie zachęcam do przeczytania wywiadu z moją skromną osóbką, który ukazał się na portalu www.podrozomaniak.pl. Mam nadzieję, że lektura okaże się być miłą :)

Wywiad z Anią Paszkowiak z bloga Szwajcaria moimi oczami

Ania Paszkowiak, rodowita wrocławianka, kilka miesięcy temu podjęła decyzję o przeprowadzce do Szwajcarii. W tamtym czasie postanowiła również założyć bloga, na którym początkowo dzieliła się swoimi obserwacjami na temat nowego kraju jedynie z rodziną i z przyjaciółmi. Blog zaczął się rozrastać i z dnia na dzień rosła liczba osób śledzących z zainteresowaniem nowy etap życia Ani. Nam opowiada o życiu w Zurychu, tęsknocie za Polską i szwajcarskiej czekoladzie. Zapraszamy do lektury!
 

Anią z bloga Szwajcaria moimi oczami rozmawia Dorota Niezborała.

1. Aniu, kilka miesięcy temu przeprowadziłaś się na stałe do Szwajcarii. Co wpłynęło na Twoją decyzję o przeprowadzce?
 
Decyzja o przeprowadzce do Szwajcarii była bardzo spontaniczna. Jako dziecko, a potem również jako nastolatka, miałam okazję podróżować po Europie. Udało mi się również pomieszkać jakiś czas w Holandii, a także w Niemczech. To właśnie z zachodnimi sąsiadami od zawsze wiązałam swoją przyszłość. Zakodowało się w mojej główce, że to piękny kraj z perspektywami. To rozbudziło we mnie chęci do nauki języka niemieckiego oraz kierowania swoim życiem tak, aby móc wyjechać. W międzyczasie spotkałam na swojej drodze obecnego partnera, który również wiązał swoją przyszłość, zarówno zawodową jak i prywatną, z wyprowadzką. Los chciał, że nadarzyła się okazja wyjazdu i podjęcia pracy w Szwajcarii, spakowaliśmy się i oto jesteśmy:)
 
2. Jak wspominasz pierwsze dni w Szwajcarii?
 
Szwajcaria, a ściślej mówiąc Zurych, przywitała mnie ponurą, zimną i deszczową pogodą. Pierwszych kilka dni było walką z opadającymi powiekami i chłodem, wdzierającym się pod ciepłe ubranie. Chwilowo mnie to zniechęciło, obawiałam się wiszącej w powietrzu chandry. Jestem osobą, która szybko zamienia się w sopel lodu, cenię więc sobie ciepełko zarówno w domu jak i na zewnątrz. Postanowiłam jednak nie zniechęcać się i dać szansę sobie i swojemu organizmowi na przyzwyczajenie się. Musiałam też zmienić swoje myślenie, przełączyć się z trybu turystycznego na tworzenie od podstaw domu w zupełnie obcym mi miejscu. Mimo wszystko dobrze wspominam pierwsze dni pobytu tutaj i przyznać się muszę, że pokochałam Zurych od pierwszego, dłuższego spaceru po jego centrum.
 
3. Wiem, że znasz język niemiecki, który w Szwajcarii jest jednym z czterech języków urzędowych. Czy zdążyły się Tobie mimo to jakieś problemy z komunikacją?
 
Tak, zdarzały się i nadal zdarzają się trudności komunikacyjne, bo mimo wszystko problemami bym tego nie nazwała. Język niemiecki jest jednym z języków urzędowych, ale językiem, którym szwajcarzy posługują się na co dzień jest Schweizerdeutsch. Jest to grupa gwar alemańskich języka niemieckiego, które dominują w mowie na terenie Szwajcarii i Księstwa Liechtenstein. Pamiętam pierwszą styczność z tutejszą mową. Pani w supermarkecie zaszczebiotała do mnie w swoim języku, a ja spłoszona łania zwątpiłam w swoje umiejętności lingwistyczne i chciałam zapaść się pod ziemię, nic nie zrozumiałam. Okazało się jednak, że wystarczy poprosić o rozmowę w języku wysokoniemieckim, a tubylcy przełączają się na niego bez problemów.
 
4. Jak z perspektywy czasu oceniasz decyzję o przeprowadzce?
 
Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z tej decyzji i powoli realizuję postawione sobie cele. Odnalazłam się w jakimś stopniu w tutejszej rzeczywistości, poznaję mentalność ludzi tu mieszkających, stworzyłam ciepły dom, do którego oboje chętnie wracamy, podjęłam pracę w zawodzie, który jest zgodny z moim wykształceniem i zainteresowaniami. To ważne, aby robić to co się naprawdę lubi! Przede mną jeszcze wiele nieodkrytych miejsc i tajemnic tego kraju, wiele perspektyw rozwoju, ale decyzja o stałym zamieszkaniu tutaj daje mi nadzieję na dobre poznanie zarówno Szwajcarii jak i jej mieszkańców.
 
5. Czy są jakieś rzeczy związane ze Szwajcarią lub Szwajcarami, które Cię mocno zaskoczyły lub zszokowały?
 
Zaskoczyła mnie duża liczba drogich i mocnych samochodów na ulicach. Miło zawiesić na takich oko, posłuchać mruczenia silnika, ale po chwili nasuwa się myśl czy Pana w takiej maszynie prawa noga nie świerzbi?! Nie wiem czy ludzie mają świadomość tego, że na szwajcarskiej autostradzie przepisowo więcej niż 120km/h się nie pojedzie. Tak! I pan taki nawet w Porsche czy Ferrari grzecznie „mknie“ swym rączym rumakiem jak inni, zgodnie z przepisami. Druga rzecz to zaufanie do drugiego człowieka. Mnie rzuciło się to w oczy przede wszystkim w sklepach, przed którymi 24/7 wystawione są pewne produkty, jak choćby kwiaty, warzywa czy w okresie świątecznym choinki, które w żaden sposób nie są zabezpieczone. Początkowo było dla mnie nie do pomyślenia, że nikt pod osłoną nocy nie skusi się na przywłaszczenie którejś z tych rzeczy. Podobnie jest z charakterystycznym pikaniem na bramce przy kasie. Nie raz w rodzinnym kraju zdarzało się, że w nieprzyjemny sposób ochroniarze napadali na mnie zakładając z góry, że próbuję coś wynieść pod pazuchą. Tutaj nikt nie zwraca na to szczególnej uwagi, ludzie ufają sobie. Jedyna reakcja jaka mnie spotkała ze strony obsługi sklepu to zapytanie, czy nie mam na sobie jakiegoś nowego ubrania, z którego nie usunęłam wszystkich metek. I tak uprzejma pani znalazła w mojej nowo nabytej kurtce papierek, który był sprawcą rozbrzmiewania bramek w wielu sklepach.
 
6. Szwajcarzy postrzegani są jako spokojny naród, który dużą wagę przywiązuje do porządku i pracy. Czy ten stereotyp jest prawdziwy? Jakie Ty masz doświadczenia ze Szwajcarami?
 
Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, nie chcę powielać stereotypów bądź obalać ich kiedy obalone być nie powinny. Nie znam wielu rodowitych Szwajcarów, nie mogę więc generalizować. Na pewno mamy do czynienia tu ze specyficznym stosunkiem do porządku i pracy, do którego przybywający do Szwajcarii powinni się dostosować. Organizacja pewnych spraw, jak choćby sortowanie śmieci jest moim zdaniem na najwyższym poziomie. Ludzie dbają o środowisko bo mają ku temu możliwości. Nie trudno jest znaleźć w swojej okolicy kontenery na odpowiednie odpady. Sortowanie szybko wchodzi w nawyk, a widok ludzi taszczących siaty wypełnione plastikami czy szkłem kolorowym jest tu na porządku dziennym.
 
7. Kiedy powstał pomysł na założenie bloga? Jeszcze przed wyjazdem czy już w Szwajcarii?
 
Pomysł zrodził się już na terenie Szwajcarii, podczas pierwszej wizyty u mojego partnera. Początkowo strona miała być pomostem między Nami, a Naszymi rodzinami. Wprawdzie dzisiejsze możliwości komunikacyjne są ogromne, choćby kontakt przez Skype’a, zapragnęłam czegoś więcej. Chciałam stworzyć stronę, dzięki której nasi najbliżsi będą na bieżąco mogli śledzić to co się u Nas dzieje, dowiedzieć się czegoś o Szwajcarii, obejrzeć autorskie zdjęcia. Chwilę po narodzinach tego pomysłu przyszedł kolejny, a mianowicie stworzenie czegoś dla szerszego grona osób. Jestem tu zbyt krótko, aby wymądrzać się na każdy temat, opisuję więc to co widzę oraz to czego doświadczyłam na własnej skórze. Sama przed wyjazdem poszukiwałam stron, które nie tyle podadzą mi zwięzłe informacje na temat Szwajcarii, ale takie, dzięki którym poznam odczucia ludzi będących na miejscu. Ruszył blog, który ku mojemu zaskoczeniu i zadowoleniu spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. Założyłam więc fanpage na Facebooku, który miał na celu ułatwienie czytelnikom bycie na bieżąco z tym co się dzieje na stronie. Dziś zarówno blog jak i fanpage cieszą się dużym powodzeniem, a moja skrzynka e-mailowa przepełniona jest wiadomościami nie tylko pełnym słów uznania, ale również pytaniami dotyczącym pobytu w Szwajcarii. Dostaję również bardzo osobiste wiadomości zawierające historie życia moich czytelników. Poczucie pewnego stopnia zaufania ze strony czytelników daje mocnego kopa pozytywnej energii i motywuje do dalszego działania.
 
8. Jak radzisz sobie z tęsknotą za tym co pozostawiłaś w kraju rodzinnym? Masz jakieś sprawdzone sposoby na oswojenie jej w czasie długiej rozłąki z bliskimi?
 
Tęsknota to bardzo specyficzne i wbrew pozorom bardzo pozytywne uczucie. Określa ona stosunek do pożądanej, ale w danej chwili nieosiągalnej rzeczy bądź osoby. Tęsknie za rodziną, dlatego też staram się z nią być w ciągłym kontakcie. Telefony, Skype, Facebook czy E-mail dają mi taką możliwość o każdej porze dnia i nocy. W moim przypadku wchodzi też w grę pewne przyzwyczajenie do bycia w odległości od rodzinnego domu. Tak jak wcześniej wspominałam nie jest to mój pierwszy dłuższy wyjazd poza granice kraju. Ważne jest, aby otaczać się rzeczami związanymi z bliskimi. Ja mam zawsze pod ręką zdjęcia, do których często sięgam, przedmioty podarowane mi od serca, gotuję potrawy, które kojarzą mi się z rodzinnymi spotkaniami. To drobiazgi, ale naprawdę pomagają w oswojeniu się z odległością.Muszę się też przyznać, że tęsknie za moją trzyletnią kotką rasy Maine Coon, która w tej chwili przebywa u moich rodziców. Jestem bardzo związana z tym futrzakiem i często tęsknie za jej ciepłem i przyjaznym pomrukiwaniem. Będąc w Polsce staram się również odwiedzać miejsca, które mają dla mnie znaczenie, a których substytutów nie mam tu na miejscu.
 
9. Na Twoim blogu można znaleźć wiele kategorii wpisów: kulinaria, życie codzienne, wycieczki. Który aspekt życia w Szwajcarii lubisz opisywać najbardziej?
 
Wszystko co opisuję na blogu przyciągnęło czymś moją uwagę, a w związku z tym sprawia mi przyjemność przedstawienie tego. Jestem smakoszem, lubię dobre jedzonko, stąd kategoria kulinaria. Od czasu do czasu staram się poeksperymentować w kuchni z tutejszymi przepisami, choć nie ukrywam, że jest to kuchnia ciężka, pełna ziemniaków i serów, a to nie koniecznie składniki pożądane w codziennej diecie. Podobnie jest z wycieczkami, na której udajemy się z partnerem bądź ze znajomymi przeważnie weekendami. Wiążą się z nimi wspomnienia szczęśliwie spędzonych chwil, a szczęściem i tym co dobre w zasięgu wzroku należy się dzielić. Staram się pokazywać nie tylko to co mnie otacza bezpośrednio, ale również nakreślać sprawy z którymi czytelnicy wybierający się do Szwajcarii mogą zetknąć się na miejscu. Życie codzienne to kategoria, do której jako pierwszej powinien zajrzeć każdy planujący podróż do kraju serem i czekoladą płynącego. Wszystko o czym piszę sprawia mi przyjemność, gdyby tak nie było to nie pojawiłoby się na blogu. Nic na siłę! :) 
 
10. Czy spożycie przez Ciebie czekolady wzrosło od czasu kiedy zamieszkałaś w Szwajcarii?1

Nie ukrywam, że pierwsze kilka tygodni było przeznaczone na degustację szwajcarskich czekolad. Lubię słodycze, a tutejsze zachwalane są na każdym kroku. Próbowałam produktów większości marek, delektowałam się różnorodnością dostępnych smaków i konsystencji. Dziś mam szufladę pełną tutejszych słodkości, ale nie sięgam po nie zbyt często. Chętnie natomiast robię duże zapasy, które później przekazuję najbliższym, którzy na co dzień nie mają dostępu do szwajcarskich wyrobów. Na pewno, ani ja ani mój partner, nie jesteśmy czekoladożercami, nie zjadamy rocznie podanych w statystyce kilogramów :)
 
11. Zdradzisz nam najbliższe plany podróżnicze i te związane z blogowaniem?
 
Jeśli chodzi o bloga to na pewno będę starała się go rozwijać. Niestety wpisy nie będą pojawiały się już tak często jak było to na początku. Życie prywatne oraz zawodowe ostatnio znacznie ograniczyło mi czas, jaki wcześniej poświęcałam na pielęgnowanie mojej strony. Mimo wszystko będę starała się nie zawodzić i nie zaniedbywać czytelników. Sporo czasu zajmuje mi również odpisywanie na wiadomości, nie chciałabym nikogo pominąć ani zbyć go zdawkową odpowiedzią. Mam nadzieję, że moja pisanina przypadanie jeszcze nie jednej osobie do gustu i przyczyni się do poszerzenia wiedzy o Szwajcarii czy do podjęcia decyzji z tym krajem związanych. Chciałabym jednak, aby każdy pamiętał, iż sama wciąż się uczę oraz poznaję otoczenie. Nie mam wiedzy na każdy temat, na niektóre znacznie okrojoną, taka świeżynka jeszcze ze mnie, ale z dobrymi intencjami :)
Najbliższa zaplanowana podróż to ostatni w tym roku wyjazd do Polski. Czas odwiedzić najbliższych, spędzić z nimi choć kilka chwil. Każdy, kto mieszka za granicą wie, że tęsknota wkrada się do życia codziennego. Dalsze podróże to zapewne urlop w przyszłym roku, który na pewno spędzimy w cieplejszym klimacie aniżeli ten, który oferuje Szwajcaria. Kilka kierunków mamy wytyczonych, ale na co padnie okaże się z czasem. Na pewno relacja z podróży pojawi się na blogu.
 
 
1 Przyp. red. W Szwajcarii spożycie czekolady jest najwyższe na świecie. Przeciętny mieszkaniec zjada blisko 12 kilogramów czekolady rocznie.
 
 
 
(Visited 79 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.