Slow Food Market Zürich 2015.

Kilka dni temu wybrałam się na Slow Food Market odbywający się w Zurychu. To już moja druga wizyta na tym wydarzeniu, pierwsza miała miejsce rok temu. Tym, którzy nie siedzą w temacie spieszę z wyjaśnieniami. Otóż Slow Food to organizacja non-profit, a jednocześnie ruch społeczny założony przez Carlo Petriniego w 1986 roku we Włoszech. Organizacja skupia osoby, które pragną ochrony tradycyjnej kuchni różnych regionów świata oraz związanych z tym upraw rolnych, nasion, zwierząt hodowlanych, a także metod prowadzenia gospodarstw. Mówi Wam coś nazwa Fast Food? Tak, to żywność serwowana w barach szybkiej obsługi, takich jak na przykład wszystkim znany i przez wielu lubiany McDonald’s. Slow Food natomiast powstał w opozycji do tego przetworzonego i niezdrowego jedzenia, a także jego „wyznawców”. Organizacja zrzesza tysiące członków z całego świata i z dnia na dzień lista się wydłuża :)

W manifeście Slow Food nasze czasy określone są jako kompletnie podporządkowane cywilizacji przemysłowej i zniewolone przez prędkość […]. Prędkość odwraca naszą uwagę od szczegółów, detali, które stanowią o prawdziwym smaku życia – pozwalamy sobie zapomnieć o jednej z podstawowych wartości egzystencji, jaką jest – dobrze rozumiana – zmysłowa przyjemność. […]. 
Odkrywanie smaków zamiast biernego ich przyjmowania – oto nowy sposób bycia, lansowany przez Slow Food. Bo np. jeśli na świecie istnieją miliony gatunków warzyw, a dziś dziesięć z nich stanowi 90% światowej produkcji rolniczej – to wyobraźmy sobie, jak wiele nowych smaków, wrażeń umyka nam dosłownie sprzed nosa. 
Codziennie bezpowrotnie znikają z biosfery setki gatunków roślin i zwierząt, codziennie też ze światowej kultury skreśla się kolejne elementy – widać to doskonale na przykładzie regionalnych potraw, będących przecież ważną, ale i najbardziej chyba ulotną częścią naszej kultury materialnej. Slow Food chce chronić od zapomnienia wszystko to, co daje przyjemność garstce osób, a mogłoby dawać każdemu z nas – oczywiście każdemu kto tylko zechce po nią sięgnąć. 
Wiecie już mniej więcej o co w tym wszystkim chodzi, jeśli pragniecie zaczerpnąć więcej informacji na ten temat, odsyłam Was do stron, których adresy znajdziecie na końcu wpisu. Możecie również zostać członkami Slow Food, niezależnie od tego w jakim aktualnie kraju przebywacie. Opłacacie składkę, a w zamian zostajecie wciągnięci na listę członków, otrzymujecie zniżki na bilety wstępu na targi tematyczne oraz publikacje, ulotki i inne ciekawe rzeczy poszerzające wiedzę. Myślę, że warto się tym zainteresować i poznać bliżej.
 
Jak już wyżej wspomniałam było to moje drugie spotkanie z tym co oferuje Slow Food. Pierwsze wizyta była dla mnie niezwykle ekscytująca, chłonęłam smaki, zapachy i kolory całą sobą. Oczka świeciły mi się na widok każdego stoiska, chciałam wszystkiego spróbować i w większości przypadków miałam taką możliwość. W tym roku jednak spotkało mnie rozczarowanie. Właściwie nie wiem czego dokładnie oczekiwałam, ale chyba nie tego, że przeżyję powrót do przeszłości. Stoiska w dokładnie tym samym miejscu, dokładnie te same produkty, nawet ustawione i przyozdobione w ten sam sposób co w zeszłym roku. Jedyna zmiana jaką zauważyłam to to, że w tym roku pojawiło się miejsce restauracyjne, gdzie można było w spokoju usiąść i zjeść coś dobrego. Poza tym było bardzo smacznie, świeżo, różnorodnie i pachnąco. Ludzie niezwykle sympatyczni, chętni do rozmowy, służący poradą i oferujący możliwość skosztowania ich produktów przed ewentualnym zakupem. Ach! Uśmiałam się bardzo, ponieważ co drugi sprzedawca chętnie pozował do zdjęć i pytał w jakiej gazecie będzie się mógł zobaczyć. A mówią, że dobry sprzęt nie czyni fotografem ;) 
 
Zapraszam Was do obejrzenia zdjęć. Uznałam, że nie ma sensu wrzucać wszystkich, ponieważ to co było możecie zobaczyć na zeszłorocznych, a tych jest całkiem sporo. Po co się więc powtarzać? Myślę, że poniższe fotki wystarczająco pobudzą Wasze ślinianki do pracy. Mnie już na samo wspomnienie ślinka cieknie! 
 
  
IMG_9237
 
IMG_9239
 
IMG_9241
 
IMG_9245
 
IMG_9246
 
IMG_9249
 
IMG_9254
 
IMG_9262
 
IMG_9263
 
IMG_9267
 
IMG_9278
 
IMG_9279
 
IMG_9285
 
IMG_9298
 
IMG_9304
 
IMG_9310
 
IMG_9317
 
IMG_9328
 
IMG_9340
 
IMG_9342
 
IMG_9346
 
IMG_9364
 
IMG_9372
 
Relacje możecie również zobaczyć u mojej koleżanki Agnieszki na kanale bloga Kultura po szwajcarsku :) 
 
showPhoto
 
Zdjęcia z zeszłego roku znajdziecie TUTAJ. 
 
Oficjalna strona organizacji w Polsce: http://www.slowfood.pl/
 
Oficjalna strona organizacji w Szwajcarii: http://www.slowfoodmarket.ch/
 
 
 
(Visited 239 times, 1 visits today)

2 Comments

  1. Nesja89 napisał(a):

    Tej whisky zazdroszcze: bardzo chcialabym kupic jakis regionalny lepszy alkohol tacie na swieta, tutaj w coopie znalazlam tylko whisky Säntis i troche sie zastanawiam, bo kosztuje 40CHF, czyli tyle, ile inne whisky 12 letnie, tymczasem to jest jakis mlodziutki sikacz.
    A co do daktyli… Nie wiem, czy da sie w to uwierzyc, ale mamy w Sankt Gallen w srody i soboty taki market warzywny. Zwykle wszystko jest bardzo drogie, jednak na samym poczatku mojego pobytu w Szwajcarii udalo mi sie tak kupic taka wlasnie walizke daktyli medjool 5 kg za, uwaga, 10 frankow! do dzis w to nie wierze. To sie juz nigdy nie powtorzylo. Niemniej jednak tydzien temu kupowalam u nich daktyle medjool po 6 frankow za kilogram (trzeba kupic caly kilogram), w coopie czy migros widzialam paczuszki po 250 g po 6,90 i 8,90 frankow:)

  2. Polenka napisał(a):

    Znając sery szwajcarskie, zapach musiał być tam cudowny :-) Trochę wstyd, bo nie ugotowałam jeszcze potrawy szwajcarskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.