Restauracja Zeughauskeller w Zurychu.

Jak zapewne część z Was wie między Świętami a Nowym Rokiem gościliśmy u siebie moich rodziców. Chyba nie muszę Wam opowiadać, że wizyta ta była wyjątkowa i pełna miłości, wszak często się nie widujemy. Odstawmy jednak na bok wszelkie wzruszenia i skupmy się na dzisiejszym temacie. W ostatni dzień roku 2014 postanowiłam zabrać moich bliskich na szwajcarski obiad. Rozglądałam się wcześniej za odpowiednim miejscem, zaczerpnęłam również informacji u osób tu mieszkających, a nuż mają swoje ulubione lokale. Wybór był ogromny, mnie zależało jednak nie na jedzeniu oczami, a więc małych, pięknie podanych porcjach, a na konkretnej strawie. Wybrałam dość znaną Zeughauskeller
 
Bez tytułu1
 
Budynek, w którym mieści się Zeughauskeller został wybudowany w roku 1487 i służył jako przechowalnia oraz miejsce naprawy broni wojennej, czyli zbrojownia. Stąd też wystrój lokalu, pełen wszelakiej maści broni. Tworzy to całkiem przyjemny klimat, a i można zaczerpnąć tu nieco wiedzy. Legenda głosi, że w tym właśnie miejscu otrzymał swą kuszę szwajcarski bohater narodowy, Wilhelm Tell. Od 1926 roku zbrojownia mieszcząca się przy Paradeplatz w Zurychu przyciąga wielu gości swą domową atmosferą, ciekawym wystrojem i dobrym, swojskim jedzeniem. 
 
IMG_9120
 
Zanim wybraliśmy się na obiad dokonałam tydzień wcześniej rezerwacji online. Ach ta kobieca intuicja! Na miejscu okazało się, że Ci, którzy wcześniej nie zamówili stolika odprawiani byli z kwitkiem. Było tak dużo ludzi, że do końca dnia nie było możliwości wciśnięcia gości „z ulicy”. Na swoje miejsce czekaliśmy ok. 10 minut. Niestety tutaj muszę przedstawić pierwszy minus lokalu. Czeka się w dość ciasnym wejściu, co powoduje spory dyskomfort w momencie, w którym schodzi się więcej ludzi. Zostaliśmy jednak doprowadzeni przez miłego, młodego kelnera do naszego stolika i zachęceniu do skorzystania z menu. Stolik oznaczony był moim nazwiskiem, liczbą gości oraz godziną. 
 
IMG_9122
 
Podczas składania zamówienia spotkało nas duże rozczarowanie. Przeglądając menu online ustaliliśmy mniej więcej na co mamy ochotę. Na miejscu okazało się jednak, że zabrakło wyczekiwanej przez mojego tatę golonki. W zamian jednak kelner zaproponował kawał mięsiwa z sałatką ziemniaczaną, które okazały się całkiem dobre. Mięsko miękkie, dobrze doprawione. Sałatkę ziemniaczaną znamy od lat, ponieważ nie raz jadało się ją w Niemczech. Tato stwierdził, że ta szwajcarska jest bardziej delikatna, a co za tym idzie, smaczniejsza. Do tego zamówił kufel piwa, które jest specjalnością Zeughauskeller. Ogólnie z jakości posiłku był bardzo zadowolony :) 
 
IMG_9125
 
Ja i mama zdecydowałyśmy się na Älplermagronen (przepis TUTAJ). Nigdy nie miałam okazji spróbować tego dania, a kusiło mnie niesamowicie. Podczas zamawiania kelner spytał czy życzymy sobie do tego mus jabłkowy, przytaknęłyśmy oczywiście, nie będąc jednak świadome tego, iż będzie nas to kosztować dodatkowe pieniążki. Wydawało mi się, że mus jabłkowy jest częścią tego dania, a nie opcjonalnym dodatkiem. Jeśli chodzi o samą potrawę to palce lizać! Sos serowy doskonale doprawiony, kremowy, a cebulka wysmażona tak jak lubię. Przekonałam się również do połączenia makaronu z ziemniakami, choć nie jest to coś czym będę raczyć się na co dzień. Jeśli chodzi o mus jabłkowy to obie zjadłyśmy go osobno, w formie deseru, był rewelacyjny. Porcja ogromna, brzuszki zadowolone, danie na plus :) 
 

IMG_9124

Jacek wybrał kotleta nadzianego szynką i serem Gruyere. Czarować Was nie będę, zjadł, ale bez większego zachwytu. Kotlet szału na nim nie zrobił. Dobrze doprawiony, chrupiąca panierka, ale nie jest to coś co powali na kolana. Ot takie dobre, domowe jedzonko dla kogoś, kto nie wymaga podniebiennych fajerwerków. Pamiętajmy jednak, że każdy ma swoje smaki :)

Krótkie podsumowanie. Lokal jeśli chodzi o wystrój bardzo prosty i przyjemny dla oka. Atmosfera przypominająca niemiecką bierhalle. Obsługa bardzo miła, uśmiechnięta, służąca radą, a i obliczem swym na potrzeby zdjęć robionych przez klientów. Czas oczekiwania na jedzenie w naszym przypadku wynosił ok. 20 minut, co uważam za wynik przyzwoity biorąc pod uwagę ilość gości. Jedzonko dobre, świeże, acz nie wywołujące nie wiadomo jakich rozkoszy podniebienia. Mimo tego na pewno wkrótce wybiorę się tam ponownie spróbować innych specjałów szwajcarskiej kuchni, jak choćby Rösti czy kiełbas, których w menu Zeughauskeller jest bardzo duży wybór. 
 
(Visited 175 times, 1 visits today)

4 Comments

  1. Diana Korzeb napisał(a):

    Nie spotkałam się jeszcze w żadnym lokalu, żeby przy pytaniu o dodatki (np kawa/deser z dodatkową bitą śmietaną) kelner wspominał, że są dodatkowo płatne. To chyba taki standard, jak coś jest ekstra to trzeba za to zapłacić. Długość czekania na posiłek wydaje się dosyć przyzwoita, zawsze jeśli zamówione danie trafi zbyt szybko na mój stół to jestem podejrzliwa – najprawdopodobniej zostało odgrzane w mikrofali, a nie tego się oczekuje, jak chce się wyjść na miasto coś zjeść.
    Często chodzicie jeść na miasto? W czasie jak mieszkałam w Toruniu zdarzały mi się wyjścia ok 2 razy w miesiącu, ale w Szkocji (przynajmniej w moim mieście) nie ma chyba w ogóle ciekawego jedzenia. Gdziekolwiek byśmy nie poszli, to zawsze jestem rozczarowana.

  2. Byłam święcie przekonana, że mus jabłkowy jest częścią tego dania i nie trzeba go dodatkowo zamawiać, stąd moje zaskoczenie :) Nie jemy często na mieście. Staramy się jeść zdrowo, a że ja uwielbiam gotować to wolę zostać w domu i wiedzieć co mam na talerzu. Oczywiście od czasu do czasu skusimy się na coś z braku czasu czy ochoty na stanie w garach, ale to wręcz raz na kilka miesięcy ;)

  3. Diana Korzeb napisał(a):

    Aniu, a w jakim języku gotujesz ;)? Starasz się gotować tak, jak u Ciebie w domu, a może po szwajcarsku, czy zupełnie inaczej?

  4. Aleksandra J. napisał(a):

    Z Twojego opisu wynika, że to całkiem przyjazne i ciekawe miejsce. Ja nie potrafiłabym polecić jakiejś knajpki np. we Wrocławiu, bo rzadko w nich bywam. Najczęściej jadam w domu, a jak jestem na mieście, to nigdy nie wiem, gdzie iść.

    Älplermagronen wygląda ciekawie, muszę się temu przyjrzeć :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.