Pseudo-szwajcarskie tablice rejestracyjne.

Witajcie! Dziś odstępuję klawiaturę mojemu partnerowi, Jackowi. Mam nadzieję, że zarówno podjęty przez niego temat, informacje w nim zawarte oraz styl wypowiedzi przypadną Wam do gustu. Zapraszam do czytania i zachęcam do pozostawienia po sobie komentarza! :) 
 
Przednia tablica nie powinna posiadać herbów, LU – Lucerna, nieprawidłowy herb kantonu,
brak przerwy między ciągiem cyfr, zła czcionka, brak zaokrąglonych rogów!
 
Pewnie wielu z Was miało nie raz okazję zobaczyć samochód na pseudo-szwajcarskich tablicach rejestracyjnych. W Szwajcarii nie ma takich aut zbyt wiele, wystarczy jednak wyruszyć w drogę do innych krajów i nagle pojawiają się rodzynki, które noszą tablice jedynie mniej lub bardziej przypominające oryginalne szwajcarskie blachy.
 
Już jakiś czas temu, kiedy mieszkałem jeszcze w Polsce, miałem okazję zobaczyć, przede wszystkim w Internecie na portalach otomoto.plallegro.pl, sporo takich samochodów. Wystarczy w kategorii „samochody osobowe” wpisać „Szwajcaria”. Ukaże nam się dość sporo samochodów przywiezionych z tego kraju. Jako, że wielu sprzedawców podkreśla bardzo chętnie skąd pochodzą auta przez nich sprzedawane, na wielu z nich możemy zobaczyć pseudo-szwajcarskie tablice. Celem tego zabiegu jest, jak przypuszczam, wiarygodność, iż auto pochodzi ze Szwajcarii. Okazuje się jednak, że wygląd tych tablic ma niewiele wspólnego z oryginałami. Inna czcionka, wymiary jak w tablicach krajów Unii Europejskiej, czy choćby godła kantonów niepasujące do oryginalnych. Zerknijcie zresztą na kilka „kwiatków” z krótkiej analizy sprzed paru dni:
 
 
Zła czcionka, AG – Aargau, nieprawidłowy herb kantonu, brak przerw między ciągiem cyfr! 
 
Nieprawidłowa czcionka, brak odstępów pomiędzy ciągiem cyfr!
 
 
Nie raz w gazetach typu „Blick am Abend” można znaleźć zdjęcia samochodów z pseudo-szwajcarskimi tablicami. To co dla kogoś mieszkającego po za Szwajcarią może wyglądać niepodejrzanie i normalnie, u Szwajcara powoduje śmiech i zdziwienie. Kiedyś nawet kolega z pracy zapytał mnie jaki jest cel tego, że ktoś wystawia na sprzedaż samochód z takimi tablicami. Do głowy przychodzi mi w zasadzie tylko jedna rzecz, skuszenie potencjalnego kupującego na samochód z CH. Kiedyś wyczytałem na Allegro, że „Samochód pochodzący ze Szwajcarii to pojazd o najwyższej kulturze technicznej na świecie. Samochody stąd są zadbane i w perfekcyjnym stanie technicznym…” Niech każdy sam oceni rzetelność tych słów, najlepiej biorąc pod uwagę stan oferowanego przez sprzedawcę auta na pierwszej lepszej aukcji. Nie będę się rozpisywał ani wnikał w to czy auta dostępne na sprzedaż w Polsce przywiezione ze Szwajcarii, są rzeczywiście w niezłym stanie czy kwiecisty opis jest wyłącznie chwytem marketingowym.
 
Nieprawidłowa czcionka, GE – Genewa, nieprawidłowy herb kantonu!
 
Warto wziąć pod uwagę, że w porównaniu do aut przywiezionych z Niemiec czy Holandii, kupujący auto w Szwajcarii musi dodatkowo opłacić podatek VAT oraz cło. To sprawia, że koszt auta powinien być sporo wyższy, ponieważ Szwajcaria nie jest w UE. Ponadto wiele aut wystawionych w Szwajcarii na sprzedaż, posiada tabliczkę z napisem „Export”, co oznacza, że pojazd musi opuścić Szwajcarię, np. ze względu na nieopłacalną naprawę, o co tu w cale nie tak trudno. Auto więc ma status niepozwalający na użytkowanie go w Szwajcarii, a więc nie przejdzie tutejszego przeglądu. 
 
Wracając jeszcze do tablic, trzeba zwrócić uwagę, że zarejestrowane w Szwajcarii auto nie może zostać sprzedane za granicę wraz z tablicami. Tablice muszą być zwrócone do Strassenverkehrsamtu albo trafiają na nowy samochód sprzedającego. Blachy przypisywane są tu do człowieka, a nie do pojazdu! Wyjątkiem są osoby, które stać na posiadanie kilku samochodów i osobnych do nich tablic. Każde auto ze Szwajcarii wyjeżdża zatem albo ze specjalnymi tablicami celnymi – takie samie jak zwykłe tablice, jednak posiadają charakterystyczny czerwony pasek z terminem ich ważności, albo opuszcza Szwajcarię na lawecie. Prawdziwe, celne tablice rejestracyjne prezentują się tak:
 
 

 

 
Wielu z Was pewnie zainteresuje jak rozpoznać prawdziwe tablice od tych podrobionych. Przednia tablica jest malutka, ma wymiary tylko 300×80 mm. Jest zwykle koloru białego i oprócz dwóch liter oznaczających kanton posiada kilka cyfr (od 1 do 6). Pamiętajmy, że jeżeli numer rejestracyjny składa się z sześciu cyfr to są one podzielone jak na poniższym zdjęciu.
 
 
Tylna tablica może mieć format podłużny (Langformat), jak choćby polska czy niemiecka, oprócz numeru i kodu kantonu posiada również herb szwajcarski umieszczony zawsze po lewej stronie oraz godło kantonu umieszczone tuż za numerem rejestracyjnym.
 
 
Rzadziej można zobaczyć tablice tylne o formacie dwurzędowym (Hochformat), które mieszczą się doskonale np. w klapach amerykańskich aut. Tablice takie mają wymiary 300×160 mm. 
 
 
Jeśli macie ochotę zgłębić temat to więcej informacji znajdziecie w wersji niemieckojęzycznej TUTAJ oraz anglojęzycznej TUTAJ
 
Znalazłem również generator tablic szwajcarskich, który dość dobrze ukazuje wygląd tablic z poszczególnych kantonów, znajdziecie go TUTAJ

Pozdrawiam, Jacek.

EDYCJA POSTU, 13.01.2015.
 
Na forum Szwajcaria oczami Polaków, którego mam (ja, Ania) przyjemność być administratorem, pojawiło się wiele komentarzy na temat fałszywych tablic rejestracyjnych. Uzyskałam zgodę na publikację wybranych komentarzy. Poniższe teksty są cytatami z zachowaną oryginalną pisownią.
 
Monika Milczuk: 

W czasie świąt w Polsce mój Mąż trafił na mężyznę w samochodzie z takimi „tablicami”. Bodajże były to podróby z kantonu Luzern. Kiedy intensywnie się przyglądał zaparkowanemu samochodowi podszedł do niego właściciel – i jak to w subkulturze drechów – spytał męża czy ma jakiś problem. Ten za to płynnym niemieckim poinformował go, że mieszka w Szwajcarii i widzi, że tablice są podrabiane ( zła czcionka, brak godła). Pan od razu spokorniał i łamanym niemieckim zaczął tłumaczyć, że on samochodami handluje, w Szwajcarii samochód nie dostał blach i on sobie sam zrobił (!), bo w Polsce można (!) i takie podrabiane blachy są ważne miesiąc (!). Mąż wrócił do swojego samochodu i kiedy odjechał zadzwonił na policję, ale nic z tym nie zrobiono. Auto stało w tym samym miejscu jeszcze kilka dni, później zniknęło.

Mariusz Bernaciak:
 
http://radom.otomoto.pl/osobowe tu w Radomiu jest wylęgarnia takich samochodów. Jakieś trzy lata temu tato mój pojechał tam kupić auto dla brata. Po krótkiej rozmowie z właścicielem komisu dowiedzieliśmy się kilka ciekawostek o Szwajcarii. Żadne z aut na placu nie miało dokumentów tj. książki serwisowej czy abgatestu handlarz wyjaśnił nam że w Szwajcarii sie takich nie prowadzi bo tam każda naprawia auta robiona jest w ASO i serwisy wiedzą co i kiedy wymieniać… a i jeszcze lepsze jeden seat nas trochę zainteresował i zaczęliśmy go oglądać. W schowku znaleźliśmy dowód rejestracyjny, patrzymy a tu (I) italiano… auto miało włoskie papiery…. pytamy gościa co to? A on nas uświadomił że w Szwajcarii są trzy kantony: niemiecki, francuski i włoski i że jak auto jest z włoskiego kantonu to taki ma dowód…

Dariusz Król: 
Apropos lewych blach…zawidziane podczas świąt w PL. Kozienice, niedaleko wyżej wspomnianego Radomia:
 
Nieprawidłowy format przedniej tablicy, zła czcionka, 

nieprawidłowy herb, brak odstępów pomiędzy ciągiem cyfr.

Post będę edytować, ponieważ czekam na pozwolenia na publikację od innych osób :)

(Visited 3 190 times, 2 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.