Moje trzy ulubione szwajcarskie produkty.

Trzy ulubione szwajcarskie produkty? Długo się zastanawiać nie musiałam i chyba nie zaskoczę Was mówiąc, że pierwsze co mi przyszło do głowy to jedzenie. Owszem, jest kilka szwajcarskich wyrobów, które mi się podobają i w jakiś sposób zachwycają, ale chyba nie ma sensu pisać o czymś czego się nie wypróbowało czy z czego nie korzysta się na co dzień. Poza tym o jedzeniu każdy chętnie czyta i jest to coś czego większość z nas ma szansę spróbować, a to dla mnie ważne, aby choć część z Was skusiła się na coś co polecam i mogła tego doświadczyć. Zaskoczę Was chyba tylko jedną rzeczą, ponieważ nie będzie słowa o czekoladzie. Uwielbiam oczywiście szwajcarskie czekolady i sobie ich od czasu do czasu nie odmawiam, ale jednak są produkty, z których korzystam częściej i chętniej. Łasuchy, nie martwcie się jednak! Będzie słów kilka o słodkościach :) 

 Betty Bossi czyli fikcyjna postać, kucharka, która karmi Szwajcarów od 1956 roku. Jest ona częścią firmy Betty Bossi AG mającej siedziby w Zurychu i Bazylei. Od grudnia 2012 roku jest firmą w stu procentach należącą do marki Coop i właśnie na półkach tego sprzedawcy ją poznałam. Pierwszy produkt z jakim miałam styczność to humus i był to najlepszy humus jaki w życiu jadłam! Zachęcona tak dobrym pierwszym wrażeniem postanowiłam spróbować czegoś więcej. Okazało się, że wszelkie wyroby Betty Bossi, od różnego rodzaju past, przez słodkości po dania gotowe, są rewelacyjne. Jeśli nie mam czasu na gotowanie bądź napadnie mnie nagły głód w czasie dnia to możecie być pewni, że mój wybór padnie na kanapkę bądź sałatkę tej firmy.  Od czasu do czasu skuszę się również na dania gotowe, których jest na prawdę duży wybór, każdy znajdzie coś dla siebie :) 

Markę tę poznałam z jedzenia, ale wiem choćby z ich strony internetowej, że mają również w swojej ofercie książki, gazety, akcesoria kuchenne, akcesoria domowe i ogrodowe, a także sprzęt elektroniczny. Ich bogatą ofertę znajdziecie pod niżej podanym adresem. 

Oficjalna strona: https://www.bettybossi.ch/
Betty Bossi w Historisches Lexikon der Schweiz.


Sery! Bardzo lubię sery typu Gruyere, Tete de Moine czy Appenzeller ale nie jadam ich zbyt często. Po pierwsze są ciężkie i nie nadają się według mnie do codziennego jedzenia na kanapce, a po drugie ich charakterystyczny zapaszek nie zawsze odpowiada domownikom. Tego typu sery preferuję jako dodatek do sałatek, w formie koreczków czy plasterka przegryzionego np. do piwa jak to mój Tato lubi. Kolejna serowa uczta to dla mnie fondue, zwłaszcza w jesienne wieczory, kiedy można usiąść na balkonie, otulić się kocem, popijać cięższe wino i przegryzać płynnym serem. Jeśli chodzi o dodatki to najchętniej maczam bagietkę, ale lubię też z mięskiem z grilla, świeżymi warzywami czy wędlinami. Już się doczekać nie mogę kiedy rozpoczniemy sezon w listopadzie. W tym samym czasie organizujemy również spotkania przy raclette i tu zdecydowanie stawiamy na dodatki takie jak mięsa z grilla, sałatki i warzywa konserwowe. Już czuję ten smak w ustach, mniam! Umówmy się jednak, po pierwsze nie je się tego często, a po drugie też dużo zjeść się nie da na raz. Polecam spożywać w dobrym towarzystwie, wtedy daje więcej radości :) 

Wpis o fondue + przepis znajdziecie TUTAJ.
Wpis o raclette znajdzecie TUTAJ. 


Tradycyjne słodkości. Mówiąc to mam na myśli wszelkie regionalne ciasta, ciasteczka i inne wyroby cukiernicze. Będąc w innych częściach Szwajcarii staram się zawsze kupić i skosztować czegoś co jest wyrabiane właśnie w tym miejscu. Jeśli nie mam takiej możliwości to grzebię w Internecie w poszukiwaniu przepisów. Szwajcaria jest bogata w różnego rodzaju charakterystyczne wypieki, które ciężko dostać w innych krajach. Często też z okazji konkretnych świąt pojawiają się słodkości niedostępne w ciągu roku, warto przypilnować tych okresów i choć raz w życiu spróbować tego czym zachwycają się tutejsi mieszkańcy. Jeśli chodzi o moje ulubione wyroby szwajcarskie z tej kategorii to na pewno będą to Vanillekipferl, Spitzbuben i Birnbrot

TUTAJ znajdziecie wiele wpisów na temat tradycyjnych dla danych regionów wyrobów cukierniczych, a także przepisy na nie. 

 

Powyższy wpis został stworzony w ramach akcji „W 80 blogów dookoła świata” prowadzonej przez grupę Blogi językowe i kulturowe, do której mam przyjemność należeć. W naszym gronie znajdują się osoby przede wszystkim nauczające języków obcych, ale również takie jak ja, które żyją na emigracji i tym życiem chcą się dzielić z innymi. Serdecznie zapraszam i zachęcam do odwiedzenia blogów innych dziewczyn. Poniżej znajdziecie listę tych, które biorą udział w dzisiejszym „wyzwaniu”. Przyjemnego odkrywania! :) 

10689756_10152708802036622_9147605776470242413_n

Austria – Viennese breakfast 

Chiny – Biały Mały Tajfun

Francja – Francais-mon-amour 

Francja – Love for France 

Francja – Francuskie i inne Notatki Niki 

Francja – Między Francją a Szwajcarią 

Francja -Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim 

Francja -Madou en France 

Gruzja – Gruzja okiem nieobiektywnym 

Hiszpania – Hiszpański na luzie

Irlandia – W Krainie Deszczowców

Kirgistan – O języku kirgiskim po polsku 

Niemcy – Niemiecka Sofa 

Niemcy – Niemiecki po ludzku

Niemcy – Językowy Precel 

Norwegia – Pat i Norway 

Szwajcaria – Szwajcarskie Blabliblu 

Szwecja: Szwecjoblog 

Turcja – Turcja okiem nieobiektywnym 

Wielka Brytania – Angielska Herbata

Wielka Brytania – Angielski C2

Wielka Brytania – Head Full of Ideas 

Wietnam – Wietnam.info 

Włochy – Studia,parla, ama 

(Visited 2 260 times, 1 visits today)

26 Comments

  1. Hexe napisał(a):

    Wszystkie produkty Ovomaltine, jeśli o mnie chodzi XD

  2. Angielska Herbata napisał(a):

    Oj, tak – fondue to jeden z moich hitów, chociaż nigdy nie jadłem takiego z serami z prawdziwego zdarzenia. W Brukseli za to miałem okazję uwalić się od góry do dołu fondue czekoladowym z lodami i ciastkami. :)

    • Anna napisał(a):

      Heh, ja tym na słodko też nie gardzę i zawsze są ofiary ubraniowe ;)

      Jak będziesz miał okazję spróbować kiedyś prawdziwego, serowego to się nie wahaj, zakochasz się!

      • A ja nie rozumiem fenomenu fondue (oprócz czekoladowego ;)). Sam ser i bagietka – co za nuda! Za to za raclette dam się pokroić :D W przyszły weekend oficjalnie otworzę w domu sezon na nią !

  3. Magdalena Surowiec napisał(a):

    Vanillekipferl są też w Niemczech, tutaj to jedne z popularniejszych ciasteczek w okresie świątecznym. Niedługo zacznie się sezon na ich pieczenie

  4. Mówi się, że co kraj, to obyczaj, ale zastanawiam się, czy nie powinniśmy tego zamienić na „co kraj, to ser”, taka serowa podróż dookoła świata byłaby fascynująca! Oczywiście z dłuższym przystankiem w Szwajcarii :)

  5. Nesja89 napisał(a):

    Lubimy dokladnie te same sery:)

  6. alessandra napisał(a):

    Szwajcarskie sery i słodycze: tak, tak, tak! :)

  7. Pati napisał(a):

    Z każdym następnym blogiem robię się coraz bardziej głodna!! :) Mam ochotę na Szwajcarskie sery, a szczególnie na roztopiony ser o którym pisałaś – ślinka cieknie !

  8. N. napisał(a):

    Zauroczyło mnie to, że w akapicie o serze znalazło się tyle kwestii z życia towarzyskiego :D

  9. Kirgiski.pl napisał(a):

    Mam małe dziecko, więc dla mnie szwajcarskim produktem numer jeden były jeszcze niedawno laktatory Medela i inne akcesoria do karmienia.

    • Anna napisał(a):

      O! Cieszę się, że znalazłaś produkty, które Ci odpowiadają. Słyszałam o tej firmie wielokrotnie same dobre opinie :)

  10. Nika napisał(a):

    Chetnie bym sprobowala teraz zaraz jakichs serow, malym fondue tez bym nie wzgardzila… Przerwa obiadowa wlasnie sie zaczela, ale na stolowce chyba nie bedzie az takich atrakcji. Powinnam byla poczekac z lektura twego wpisu na po jedzeniu:)

  11. Madou napisał(a):

    Raclette uwielbiam! Jak dobrze, że się sezon zaczyna :) Gruyère też bardzo lubię, miałam nawet okazję być w Gruyères i zwiedzić „fromagerie”, gdzie produkowany jest ten ser :)

  12. A ja wyłamię się z zachwytów nad fondue – to zupełnie nie mój smak. Dałam mu dwie szanse i niestety z tej mąki chleba nie będzie. Z drugiej strony jestem ogromną fanką raclette. Udało mi się go nawet wypatrzeć w Polsce, kombinuję tylko jak go przyrządzić bez raclette’ownicy ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.