Grindelwald – First Cliff Walk.

Są takie miejsca i chwile, które coś w człowieku zmieniają. Jesteś tam, doświadczasz czegoś na własnej skórze i czujesz w głębi, że to jest dobry moment na zmiany. Ta wycieczka pobudziła we mnie chęci i dała siły do działania. To tutaj odnalazłam motywację do odkrywania nowego, pokonywania coraz dłuższych dystansów i wyższych wzniesień. To właśnie w tym miejscu serce szybciej biło nie tylko w związku z wysiłkiem fizycznym, a oczy szkliły się z radości. Głęboki oddech, cisza, przestrzeń, jasność umysłu… pełnia szczęścia. Dla wytrawnych zdobywców szczytów może nie jest to nic wyjątkowego, ale dla mnie to miejsce ma niesamowitą magię. Jak się tu dostać? To całkiem proste! Z jakiegokolwiek zakątka Szwajcarii jedziecie, musicie dotrzeć do miasteczka Grindelwald. Rozkład jazdy komunikacji oraz odpowiednie połączenie znajdziecie TUTAJ. Stąd natomiast kursuje kolejka na szczyt First (2 166 m n.p.m.), a jej ceny podane są TU. Ciężko przedstawić mi szczegółowy plan wycieczki i kosztorys, ponieważ wszystko zależy od tego skąd wyruszacie w podróż oraz od tego jakie i czy posiadacie zniżki na bilety. Jeśli ktoś nie jest w stanie sobie poradzić ze zorganizowaniem takiej wyprawy to śmiało może napisać do mnie (szwajcarsko@gmail.com) podając konkretne informacje, na których będę mogła bazować. To co, zwiedzamy? ;)

First Cliff Walk został oficjalnie otwarty we wrześniu 2015 roku, a jego powstanie pochłonęło 1,5 mln franków. Może wydawać Wam się to kosmiczną sumą, zwłaszcza po przeliczeniu na złotówki, ale spodziewałabym się po takiej inwestycji większego wkładu. To 40. metrowy most wiszący z 45. metrową platformą widokową zakończoną szklanym podestem. Możecie sobie tylko wyobrazić z jakim szałem i radością w oczach azjatyccy turyści stawali na szkle i w przedziwnych pozach robili sobie zdjęcia. Ja też stanęłam, ale ze stoickim spokojem i delikatnym uśmiechem na twarzy, wszak to nie pierwsze moje spotkanie ze stąpaniem na wysokościach. Szlak prowadzi od zachodniej strony szczytu poprzez strome zbocza ku górskiej chacie będącej noclegownią i restauracją. Warunków noclegowych ocenić nie mogę, ale za to gwarantuję, że jedzenie mają wyśmienite! Widoków zachwalać nie będę, sami zobaczcie…

IMG_3329

IMG_3095

IMG_3018

IMG_2966

IMG_2973

IMG_3041

IMG_3066

IMG_3092

Strona hotelu i restauracji: http://www.berggasthausfirst.ch/

Korzystając z doskonałych warunków pogodowych postanowiłyśmy udać się z koleżanką na małą wędrówkę. Wybrałyśmy nie bardzo wymagającą, ok. godzinną trasę (w jedną stronę), a właściwie fragment trasy Eiger Ultra Trail, prowadzący między innymi przez Bachalpsee. Co mam na myśli mówiąc „trasa nie bardzo wymagająca”? Ano to, że babcie 70+ z kijkami spokojnie sobie po niej wędrowały, a żaden zgon w ciągu dwóch godzin spaceru nie został odnotowany. Oczywiście można się zasapać i dyszeć jak lokomotywa w wierszu Tuwima, ale po chwili organizm się przyzwyczaja. Myślę, że to idealny odcinek dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z wędrówkami górskimi. Na pewno się nie zrazicie, a otaczające piękno nie pozwoli długo o sobie zapomnieć. Można mieć też to szczęście co my i spotkać na swej drodze lisa, który  nie tylko nie boi się ludzi, ale też bezczelnie próbuje podkradać jedzenie z plecaków. Zwierzak nie wyglądał na zestresowanego w przeciwieństwie do mnie, ponieważ moja wyobraźnia już pisała horror z kłami i wścieklizną w tle. Obyło się jednak bez drastycznych scen :) 

IMG_3311

IMG_3145

IMG_3308

IMG_3280

IMG_3255

IMG_3240

IMG_3224

IMG_3191

IMG_3166

IMG_3125

IMG_3237

IMG_3230

Szczegóły odnośnie tej trasy znajdziecie TUTAJ.

W związku z tym, że tego dnia miałyśmy w planach zaliczyć jeszcze jeden szczyt, nie skorzystałyśmy ze wszystkich atrakcji oferowanych w tym miejscu. Szczerze mówiąc to nie wiem czy na wszystkie miałabym odwagę! Pierwsza atrakcja to First Flyer, 800 metrów stalowej liny, wysokość do 50 metrów, a na tej konstrukcji można rozwinąć prędkość nawet do 84 km na godzinę! Rozsiadamy się wygodnie w specjalnie skonstruowanej uprzęży i lecimy w dół. Szczegóły TUTAJ. Kolejna atrakcja dla miłośników prędkości i mocniejszych wrażeń to Tottibike, coś pomiędzy terenowym rowero – skuterem. Szczegóły TUTAJ. I ostatnia atrakcja, First Mountain Cart, mieszanka gokarta z sankami, taki górski wózeczek, o którym więcej przeczytacie TUTAJ. Szczerze mówiąc to troszkę się z koleżanka śliniłyśmy na zjazd po linie.. może następnym razem nie zabraknie nam czasu i odwagi :) 

Więcej, dużo więcej zdjęć z wycieczki znajdziecie TUTAJ.

(Visited 1 973 times, 1 visits today)

13 Comments

  1. Leszek napisał(a):

    Dzięki za wspaniałą przygodę z ujarzmiona przyrodą
    Pozdrawiam Leszek

  2. Anna napisał(a):

    hej, a czym dojechałaś tam z Zurychu? :)

    Piękne zdjęcia! :)

  3. Sonia napisał(a):

    Jednym z moich marzeń zrobienie trekingu po szwajcarskich górach. Niestety słyszałam, że podróżowanie po Szwajcarii do tanich nie należy, dlatego za każdym razem odwlekam decyzję kupna biletu w tym kierunku. Czy to prawda?
    BTW, lisek mnie urzekł! <3

    • Anna napisał(a):

      Mam nadzieję, że kiedyś spełnisz swoje marzenie! Trzymam za to mocno kciuki :)
      Szwajcaria dla przyjezdnych jest niestety droga, to prawda. Jednak jeśli się dobrze zaplanuje podróż i pokombinuje z różnymi zniżkami na przejazdy można to całkiem sprawnie zaplanować. Gdybyś chciała się wybrać to napisz, postaram się pomóc! :)

  4. Zbieraj się napisał(a):

    O matko!!! Ja chce tam pojechać! Jest przecudnie, a ty robisz bajeczne zdjęcia. A lisek nie bał się ludzi, że go tak świetnie uchwyciłaś?

    • Anna napisał(a):

      Dziękuję za miłe słowo odnośnie zdjęć :) Lisek zupełnie się nie bał! Podchodził na odległość metra od ludzi… chyba bardziej ja się go bałam ;) Byłam świadkiem, jak podszedł do grupki osób i próbował wykraść im coś z leżącego plecaka…

  5. Dagmara Rek napisał(a):

    Ale cudownie tam jest! I te magiczne, nietuzinkowe zdjęcia! Az chce się tam być !

  6. Kasia napisał(a):

    To co zawsze fascynowało mnie w Szwajcarii to piękne widoki. Tam chyba nie ma miejsca, w którym nie byłoby pięknie! :)

  7. Zastrzyk inspiracji napisał(a):

    Przepięknie! Niesamowite krajobrazy, jak z pocztówki. Robisz genialne zdjęcia: ) Od dawna marzę o tamtych rejonach – teraz jestem
    już pewna, że czas się zdecydować :)

  8. Weronika napisał(a):

    Bardzo piękne zdjęcia :)
    Czy trasa jest do przejścia z psem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.