Geneva Motor Show 2013

 
Nasza wizyta – 9.03.2013. Pierwszy pokaz Genewa Motor Show, odbył się w roku 1905. Od tego czasu, każdego roku w marcu, do Genewy zjeżdżają tysiące miłośników motoryzacji. Należy podkreślić, że to własnie tutaj, najobficiej w całej Europie, prezentowane są samochody znanych marek. Największą popularnością podczas wystaw cieszą się samochody o niespotykanych dotychczas rozwiązanych technicznych. Zainteresowanych odsyłam do oficjalnej strony wydarzenia:  http://www.salon-auto.ch/de/ 
 
Jako, że Jot do miłośników motoryzacji, a w szczególności pewnej marki z Bawarii, należy, to nie mogło Nas tam zabraknąć! Ja, choć motoryzacją zainteresowana raczej tylko od strony wizualnej, u boku Jot wiele się uczę i również z chęcią na tą imprezę się wybrałam. Dobrze było też mieć Go na oku, kiedy w koło kręciło się trochę przyciągających wzrok hostess ;)
 
Sama impreza do drogich nie należy, 16 CHF za wejściówkę na cały dzień nie jest ceną wygórowaną. Początkowo zamierzaliśmy wybrać się tam samochodem (Zurich-Geneva, ok. 280 km), jednak doszliśmy do wniosku, że nie będzie to czas sprzyjający poszukiwaniu miejsca na parkingu. Wybraliśmy więc podróż pociągiem, której cena w obie strony w raz z wejściówką wyniosła na osobę 169 CHF. Podróż pociągiem to 3 godziny w jedną stronę, ale uwierzcie mi, że w takim standardzie jaki prezentuje szwajcarska komunikacja (o tym też kiedyś będzie) można jechać i dzień cały ;)
 
 
W końcu docieramy, a Naszym oczom ukazuje się motoryzacyjny raj. Cała impreza podzielona była na 7 hal. Pierwsza hala to sklepy z upominkami (koszulki, kubki, breloczki itd.), modelami samochodów (w cenach kosmicznych jak stwierdził Jot, a on obeznany w tym jak nikt inny), a także wszelakie akcesoria do pielęgnacji i naprawy, w baaardzo szerokim znaczeniu tego słowa, samochodu. Kolejne hale to już gorąc, setki albo i tysiące, reflektorów, oślepiający blask wyglancowanych karoserii i niezliczona ilość ludzi. Ludzi malutkich, w wózeczkach, poprzez napalonych młodzieniaszków, statecznych Panów, aż po dziadków o kulach. Zdecydowanie mniejszą część publiczności odgrywały kobiety, choć i tych było całkiem sporo jak na moje oczekiwania. Jeśli chodzi o damską część załogi, tzw. hostessy, to było ich nie wiele, co mnie specjalnie nie rozczarowało ;) wygląda na to, że Panie pokładające się na maskach samochodów można sfotografować tylko podczas dwóch dni prasowych, które odbywają się przed oficjalnym otwarciem i są niedostępne dla przeciętnych śmiertelników. Jot chce się załapać na nie w przyszłym roku, na razie nie chcę podkopywać jego wiary ;)
 
Ogólnie rzecz biorąc, organizacja od strony technicznej i wizualnej na bardzo wysokim poziomie. Wszystko prawidłowo wyeksponowane, oświetlone i w razie potrzeby opisane. Przyznam się bez bicia, że o połowie marek wystawiających się tam nie miałam zielonego pojęcia! Ale Jot dzielnie tłumaczył i opowiadał, dzięki czemu wyszłam bogatsza nie tylko o wrażenia estetyczne.
 
Obejście, nie wszystkich niestety stoisk, zajęło Nam 8 godzin. Ogromne zmęczenie, ból nóg od chodzenia, ból oczu od ostrego światła i ból rąk od targania gadżetów, ale było warto! Na pewno za rok wybierzemy się tam ponownie. Natomiast, już we wrześniu, odbędzie się Frankfurt Motor Show. Impreza, która odbywa się we Frankfurcie nad Menem co dwa lata, na zmianę z Paryżem. Jako, że do Frankfurtu Nam ciutkę bliżej to tam również się w tym roku pojawimy. Ślinka cieknie na samą myśl o kolejnych nowinkach ;) Poniżej kilka przykładowych zdjęć:
 
 
 
 
 
 
 
 
Więcej zdjęć, wyłącznie Naszego autorstwa:      http://www.flickr.com/photos/jackbmw/sets/72157632960716749/  :)
(Visited 94 times, 1 visits today)

2 Comments

  1. Agnieszka Scibior napisał(a):

    Samochody nie są moją pasją – będę czekać na inne newsy. Choć przyznam, że zdjęcia wyglądają profesjonalnie :)

  2. Iza napisał(a):

    Super zdjęcia, dzięki postowi mogłam nacieszyć oko pięknymi modelami:)Te "KOSMICZNE" są piękne i w takiej ilosci jeszcze cieplutkie po targach tylko do obejrzenia u Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.